WITAJ!

Imaginy 5sos to pierwszy polski blog z jednoczęściowymi opowiadaniami o członkach zespołu 5 Seconds of Summer. Możemy poszczycić się największą bazą one shotów o 5sos, napisanych przez kilkanaście autorek, z różnych gatunków. Jesteśmy pewne, że bez problemu znajdziesz coś idealnego dla siebie. :)

Życzymy miłego pobytu,
Załoga bloga

Znajdź opowiadanie wg tematyki

Dołącz do nas :)

Archiwum

Statystyka

Popularne posty

TOP5 z 2016

#Ashton – Footballer

||
Jest tu ktoś jeszcze? Przybyłam z tekstem napisanym dawno temu, który jedynie tkwił bezczynnie na dysku, czekając aż go kiedyś dodam. Pomyślałam, że miło będzie tu nieco odświeżyć i oto jestem. I oto jest ten średnio dobry tekst. Ale lepsze to, niż nic. Dajcie znać, że tu jesteście. ;)



Uśmiechałam się lekko, patrząc na blondyna biegającego po boisku. Mieli dziś ważny mecz, lecz jemu nie udało się do tej pory trafić ani jednej bramki. Mimo to kibicowałam mu. I nie chodziło tu o to, że był najlepszym graczem i kapitanem szkolnej drużyny. Chodziło o to, że czułam do niego coś więcej, niż te wszystkie jego puste fanki, które obchodził tylko wygląd.
Owszem, był przystojny i oszałamiający. Lekko kręcone blond włosy i nieodłączne bandany na głowie sprawiały, że uśmiechałam się, a całe moje serce ogarniało dziwne i przyjemne uczucie. Piłka była dla niego czymś, za co potrafił oddać życie. Miał pasję, którą kochał. Za to właśnie go szanowałam.
Nigdy jednak nie potrafiłam do niego zagadać. Ashton Irwin – największy przystojniak w szkole, podmiot moich fantazji i sennych marzeń oraz wzór do naśladowania. No, może z tym ostatnim przesadziłam. Nie od dziś krążyły po szkolnych korytarzach historie z Ashtonem w roli głównej. Wcale nie był takim grzecznym chłopcem, jak wszystkim się wydawało.
Bójki z kibicami innego klubu były dla niego na porządku dziennym. Miałam szczęście, że przyjaźniłam się z Jenny, która zna wszystkie najnowsze i najgorętsze plotki. Byłam pierwszą osobą, której o nich mówiła. Z początku w nie nie wierzyłam. Bo jak to możliwe, że najlepszy uczeń w szkole codziennie się bije? Dopiero po czterech miesiącach, widząc go któregoś razu z siniakiem na szczęce, uwierzyłam. Wszystkim tłumaczył się, że zasłabł i uderzył w kant stołu. Jednak po szkole rozeszło się zdjęcie, na którym było go dokładnie widać. Niepodważalny dowód.
Blondyn nigdy nie zwracał na mnie uwagi. Byłam dla niego jedną z wielu dziewczyn w takiej samej spódniczce od mundurku, w takiej samej koszuli, krawacie i marynarce. Z tak samo spiętymi włosami. Niczym nie wyróżniającą się.
Nie ważne było to, że oboje byliśmy w samorządzie szkolnym. On po prostu mnie nie widział. Wchodząc i wychodząc z pomieszczenia samorządu, nigdy się do mnie nie odezwał. Byłam tam co prawda tylko sekretarką, ale gdy prosił mnie o jakiś raport z zebrania, nawet na mnie nie patrzył. Zupełnie jakby mówił do ściany czy robota. Jakbym nie była warta chociażby jednego spojrzenia.
Pamiętam pewien słoneczny dzień, jakby to było wczoraj. Pierwszy raz, kiedy zwróciłam na siebie jego uwagę. Byłam wtedy spóźniona. Wybiegłam z domu z rozpuszczonymi włosami, które rozwiewał mi wiatr. Nasza szkoła była rygorystyczna, włosy dłuższe niż do linii brody trzeba było związywać w kucyki lub warkocze. W tamtym momencie żałowałam, że miałam włosy do pasa. Dwa górne guziki koszuli miałam rozpięte, a krawat luźny, w dodatku źle zawiązany.
Biegłam, odgartując włosy z twarzy i upychając marynarkę w torbie. Miałam siedem minut na dotarcie do szkoły. Na szczęście nie miałam zbyt daleko. Jedynie trzy ulice, które tamtego dnia pokonywałam w ekspresowym tempie.
– Cholera – powtarzałam w kółko to jedno słowo.
Wbiegając po szkolnych schodach, prawie się wywróciłam, lecz uparcie biegłam dalej. Musiałam się pokazać na porannym spotkaniu samorządu. Przepychałam się przez tłum uczniów na korytarzu, którzy ku mojemu szczęściu, rozsuwali się widząc, że się śpieszę. Odetchnęłam z ulgą – istniała szansa, że przyjdę na czas. Mimo to przyśpieszyłam, nawet nie patrząc kogo mijam.
– Uważaj! – Ktoś za mną krzyknął, lecz zignorowałam go.
Biegłam dalej, lecz z chwilą, gdy wpadłam z impetem na jakąś osobę i odbiłam od jej klatki piersiowej, pożałowałam tego. Podniosłam przerażona wzrok i ujrzałam jego. Ashtona Irwina.
– Tak się właśnie zastanawiałem, gdzie podziewa się nasza sekretareczka – powiedział, a ja wstrzymałam oddech.
Obrzucił mnie nieodgadnionym wzrokiem, odwrócił i skierował do drzwi pokoju. Stałam na środku korytarza, ściskając pasek od torby i wpatrując się w puste miejsce po chłopaku. W powietrzu unosił się znajomy zapach jego perfum.
Ponownie spojrzałam na boisko. Siedziałam w takim miejscu, w które chłopak z pewnością nie spojrzy, więc nie musiałam się martwić, że przyłapie mnie na obserwowaniu go. Nie lubiłam takich sytuacji. Chciałam do końca pozostać delikatna i dyskretna. Jednak nie potrafiłam zetrzeć uśmiechu z twarzy.
Przyglądałam się piłce, która odbiła się od nogi Caluma. Podał ją do Asha, który lekko ją popchnął, tak że poturlała się do Andy'ego. Nigdy jakoś specjalnie nie interesowałam się tym sportem. Jednak starszy brat, który ma świra na punkcie piłki, dużo daje. Dzięki niemu nie byłam zielona w nazwach klubów i nazwiskach piłkarzy. Znudzonym wzrokiem przejechałam po trybunach. Zauważyłam kilkoro znajomych.
Po raz kolejny spojrzałam na Irwina. Był blisko bramki przeciwników. Biegł z piłką, lekko ją trącając czubkiem buta. Nie śpieszył się. Wyraz twarzy miał zamyślony. Wydawało się, że nie widzi przeciwników biegnących na niego.
I właśnie w tym momencie spojrzał do góry, prosto w moje oczy. Zmrużył powieki i mocno zamachnął się nogą, bezbłędnie trafiając w piłkę i posyłając ją dokładnie w sam środek bramki.
Tłum oszalał. Osoby siedzące przede mną wstały i wiwatowały. Oto właśnie on, Ashton Irwin – Gwiazda Szkolnego Footballu, strzelił pierwszego gola w tym meczu. Korzystając z okazji, że nikt mnie nie zobaczy, a tym bardziej nie zwróci uwagi na moje czerwone o rumieńców policzki, rzuciłam się do wyjścia, aby być jak najdalej od blondyna, który jednym spojrzeniem rozłożył mnie na łopatki.

2 komentarze

  1. Stare, ale jare xDDDD (TO CHYBA NAJGORSZY TEKST, JAKIEGO W ŻYCIU UŻYŁAM XDDD)Powiem ci, że czuję lekki niedosyt, tak jakby ten imagin był nieskończony, aczkolwiek i tak mi się podoba 💖😁

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem jestem. Zawsze bede. Imagin swietny jak zawszd ����

    OdpowiedzUsuń